Kontroler taki jak ten jest rewelacyjnym przykładem na to, że czasem warto zatrzymać się podczas beznamiętnego skrolowania sieci. I chociaż dźwiga on szalenie smutną historię, to sam w sobie jest wyjątkowym okazem.
Za Phantom Hellcat kryje się smutna historia
Gra miała opowiadać o tajemniczym teatrze skrywającym złowrogi sekret: więzienie dla demonów. Kiedy jedna z pieczęci traci moc, siły zła porywają strażniczkę teatru do innego wymiaru. Na ratunek rusza jej córka, zbuntowana nastolatka Jolene.
Zmuszona do zgłębienia rzemiosła matki, Jolene musi wykorzystać moc magicznych masek i przemierzyć światy zniekształconych przez demony sztuk teatralnych, by odbić strażniczkę z rąk tajemniczych oprawców.
Tytuł jest polską grą przygodową grą akcji z elementami RPG, którego korzenie sięgają już 2022 roku. O grze jednak głośno zrobiło się na polskim rynku nie przez akcje marketingowe a masowe zwolnienia i zaległości z pensjami wśród pracowników sięgającymi kilka miesięcy. O całej sprawie napisał swego czasu magazyn CD Action, do którego was odsyłam.
Kontroler dla inwestorów
Sam trafiłem na niego całkowitym przypadkiem, przeglądając oferty aukcji. Kontroler wygląda na zdjęciach jak typowa, własnoręczna produkcja lub produkt klasy B. W rzeczywistości jednak prezentuje się on całkiem okazale. Jakością postawiłbym go obok Far Cry 6 a na pewno wyżej niż Civilization VI.
Nie będąc jednak pewnym, z czym mam do czynienia wpierw napisałem do sprzedającego. Wtedy dowiedziałem się, że gdy budżet na produkcję się kończył, producent gry, Ironbird Creations rozpoczął gorączkowe poszukiwania inwestorów, którzy uwierzyliby w projekt i ufundowali jego ukończenie. Dla kilku z nich przygotowano swoisty gadżet reklamowy — właśnie wspomniany kontroler. Gra jednak nigdy nie trafiła na półki sklepowe a sprzedający postanowił pozbyć się gadżetu. Tak trafił w moje ręce.
Same zmiany skupione są w zasadzie na przednim korpusie, który został pokryty grafiką. Brak tutaj większych modyfikacji czy chociażby standardowego logotypu na pokrywie baterii. Dostarczany w zamiennym pudełku, które również nie zostało spersonalizowane na potrzeby tego urządzenia.
Z punktu widzenia kolekcjonera
Z tego co udało mi się dowiedzieć — było raptem kilka sztuk stworzonych dla bardzo wybranych kontrahentów. Większość zespołu Ironbird Creations nawet nie zdawała sobie sprawy z jego istnienia, co potwierdził sam sprzedający, gdy próbował się o nim dowiedzieć czegoś więcej. Trudno określić jego wartość. Uważam, że nigdy nie zyska on na swojej wycenie ze względu na porzucenie projektu, który jednak nie był zbyt szeroko rozpoznawalny, ale jest wspaniałą pamiątką po grze, która nigdy nie powstała. A to już jest warte zapamiętania.




Dodaj komentarz