Microsoft z kretesem przegrał dziewiątą generację. W twardych wynikach sprzedaży wypada ona nawet gorzej niż pierwszy Xbox Classic sprzed 25 lat. Sprzedażowo — dramat. Chcąc ratować swój biznes, Microsoft zrobił to, co rozważał już pod koniec siódmej generacji (Xbox 360), czyli otworzył się na inne platformy, a także producentów. Teraz na upartego każdy może wyprodukować konsolę i przykleić do niej logotyp „Xbox”. Asus zaś jest pierwszym producentem, który z tej opcji skorzystał. Czy to się udało? Zapraszam na moje podsumowanie trzytygodniowej przygody ze sprzętem.
Pierwsze wrażenie jest…
Konsola przyjeżdża w fajnym, grubym pudełku. Może nie jest to doświadczenie premium, ale znacząco lepsze niż zwykłe, ekonomiczne pudło. W zestawie prócz samej konsoli znalazłem tylko ładowarkę i kilka ulotek. Trochę szkoda, że nie znalazł się dedykowany pokrowiec, który konkurencja potrafi dorzucić przy sprzęcie za niższą cenę.
Samo urządzenie jest dość ciężkie, bo jego waga sięga aż 715g. Trzeba jednak przyznać, że dzięki wyraźnie oddzielonym od korpusu gripom trzyma się je wygodnie. Pośrodku znajduje się 7″ dotykowy ekran o rozdzielczości 1920 × 1080. Do tego komplet przycisków znany z kontrolera do konsoli, złącze słuchawkowe, port na karty microSD i dwa porty USB-C. Trzeba przyznać, że pod tym względem trzyma poziom, nie odbiegając zbytnio od konkurencji.
Asus ROG Xbox Ally X jest mocniejszą wersją handhelda (jeszcze wyszedł model bez X w nazwie) i napędzany jest procesorem AMD Ryzen Z2 Extreme uzupełniony o 24 GB LPDDR5X pamięci RAM i dysk 1 TB SSD M.2 NVMe. Z łącz, dostępne jest WiFi uzupełnione o Bluetooth 5.4.
Całość spasowana jest bardzo ładnie, chociaż nawet nie będę ukrywał — to jedna z najbrzydszych konsol, z jaką miałem do czynienia. Wygodna — tak. Designersko — szkaradztwo jakich mało. Design sprzętu jest ewidentnie miksem Legion Go z PlayStation Portal. Szkoda jednak, że Asus poszedł w tym kierunku — Ally stracił swoją tożsamość, która w poprzedniej generacji była dość ładna, zaś leżąc na stole w salonie — wcale nie widać, że to Xbox. Ogólnie jednak samo wykonanie urządzenia uznaję za bardzo dobre. Czar jednak prysnął w momencie jego uruchomienia.
… straszne
Asus ROG Xbox Ally X pracuje pod kontrolą Windowsa 11. Chociaż konsolę chciałem przetestować jeszcze w ubiegłym roku, nie miałem ku temu okazji. Nic jednak nie szkodzi, bo przez pół roku sprzęt doczekał się masy poprawek i aktualizacji, które poprawiły największe bolączki. Myślałem więc, że obcowanie z nią będzie przyjemnością a sam tekst formalnością.
Szybko zostałem jednak odarty ze swoich marzeń. Pierwsze uruchomienie to obowiązkowe aktualizacje, które — mimo podpięcia pod WiFi 6, gdzie hula światłowód — zajęło prawie 3 godziny. Potem zaś kolejne kilkanaście aktualizacji aplikacji systemowych, firmware’u, biosu i… samej nakładki systemowej Xbox.
Ta zapętliła się, wyświetlając co jakiś czas smutny komunikat „Wygląda na to, że nikt ci nie pomoże” i wyłączała się dopóki nie zakończyła procesu pełnej aktualizacji. Żałuję, że nie udało się wtedy zrobić screena!
Kłopot polega w tym, że to nie koniec katusz. Chociaż sama aplikacja Xbox integruje się teraz z zewnętrznymi sklepami jak Steam, GOG, Epic Game Store pozwalając wyświetlać zainstalowane gry stamtąd, to działa ona koszmarnie wolno. Co gorsza, gry nie wykrywają, że przechodzimy do niej (dedykowanym przyciskiem!). Oznacza to, że chcąc wejść do Xboxa coś zobaczyć — gra w tle cały czas pracuje nie przechodząc do pauzy. Poruszając się po aplikacji Xbox poruszamy się jednocześnie w grze. Przecież to cofnięcie się w rozwoju do czasów początku Xboxa 360.
Druga rzecz. Skoro to jest konsola, czemu nie mogę po prostu wziąć jej do ręki i zagrać tylko każdorazowo muszę wpisywać kod PIN do mojego konta? Zaletą konsol jest właśnie to, że biorę kontroler – i gram. A tutaj muszę za każdym razem się logować, chociaż ekran był wygaszony raptem kilkanaście sekund. Windows 11 nie pozwala na stworzenie lokalnego konta — więc Asus ROG Xbox Ally X również. Przy częstym, intensywnym korzystaniu z handhelda jest to szalenie irytująca rzecz.
No i pytanie egzystencjonalne — po co mi MS Teams, Office czy np. Postman na konsoli? Bo ja rozumiem, że to śmiga na Windowsie więc faktycznie, może to zastąpić komputer. Tylko po co?
Rozdwojenie jaźni
Gdy padła zapowiedź Asus ROG Xbox Ally X miałem poniekąd nadzieję, że zaangażowanie Xboxa będzie czymś więcej niż tylko dostarczenie odświeżonej nakładki. Tymczasem jest to urządzenie pełne kompromisów — nadal nie uruchomimy gier z Xbox Classic czy Xbox 360. Nie uruchomimy też ogromnego katalogu gier dla Xbox One czy Xbox Series. Za to uruchomimy gry, które są dostępne na PC. Chociaż Microsoft promuje urządzenie This is the Xbox, nie jest on nim w pełni, bo brakuje komfortu, katalogu i wygody, którą niósł dedykowany Xbox OS.
Do tego wszędzie Windowsowe wstawki. Praktycznie każda gra, którą chciałem uruchomić, chciała coś dodatkowego zainstalować. Albo wyświetlała komunikat o firewallu w brzydkim, windowsowym oknie. Tego typu zachowania nie występują na klasycznej konsoli.
Ale grało się przyjemnie
Konsola jest przede wszystkim szalenie cicha. Ok, nie jest bezgłośna, ale podczas gdy Legion Go albo SteamDeck potrafią wyć w niebogłosy, Asus ROG Xbox Ally X pozostawał przyjemnie cichy. Do tego jest dość wydajny. Cyberpunk 2077 w trybie pełnoekranowym wyciągał ponad 50 klatek. Inne gry jak Clair Obscur na niskich ustawieniach graficznych utrzymywały się w stabilnych 30 klatkach na sekundę.
Nie bez znaczenia ma tutaj także cykl pracy na baterii. Trzeba oddać Microsoftowi, że faktycznie zoptymalizował trochę Windowsa, co zaowocowało całkiem niezłym zegarem w postaci dwóch godzin.
Mroczna przyszłość Xboxa
Nie mogę ocenić zupełnie pozytywnie najnowszej propozycji Asusa. Co gorsza — nie jest to wina tegoż producenta. Otóż Microsoft promuje handhelda jako zajawkę tego, co czeka Xboxa w niedalekiej przyszłości. Jeśli Microsoft tak sobie wyobraża konsolę — to jest to wizja mroczna. Windows nie jest wygodną platformą do grania i Steam OS wyjątkowo łatwo obnażył wszelkie jego niedoskonałości. Full Xbox Experience, czyli nowa nakładka na system rozwiązuje problem tylko w niewielkim zakresie. System nadal jest niewygodny, niespójny i daleki od konsolowego doświadczenia. Nie mogę w nim ogrywać mojej biblioteki gier, Windows atakuje mnie zewsząd, a rozdrobnienie kanałów aktualizacji tylko frustruje.
Chociaż wykonano postęp względem poprzedniej generacji handheldów nadal jest to sprzęt daleki od bycia wygodnym. Chociaż Asus dostarczył solidną maszynę.







Dodaj komentarz