38 lat w Microsofcie, niesamowita, wymarzona, magiczna wręcz kariera i ogromna spuścizna. Phil Spencer na zawsze zapisał się w historii nie tylko Xboxa, ale branży gamingowej w ogóle. Jego dziedzictwo jest ogromne, chociaż niejednoznaczne.
Zbawiciel
Spencer jako postać pojawił się przed graczami dopiero w 2014 roku, gdy przejął stery po odchodzącym w niesławie Don Mattricku. Start konsoli Xbox One był — delikatnie ujmując — nieudany na tyle, że Microsoft rozważał zupełne wycofanie się z rynku.
Phil wykonał ruchy, które jednoznacznie spodobały się publiczności: wyrzucił Kinecta z pudełek, wypuścił poprawiony model konsoli — Xbox One S — i wprowadził program Wstecznej Kompatybilności. Nic dziwnego, że gracze zaczęli traktować go niczym mesjasza, który przyszedł i wskrzesił konsolę. Na tym nie koniec jego zasług. W trakcie tych dwunastu lat dostaliśmy także cross-save’y, cross-play, granie w chmurze i jego najważniejszą usługę: Game Pass, która w istocie zrewolucjonizowała to jak konsumujemy gry na konsoli. Mało kto dziś pamięta, że Spencer, zanim objął funkcję szefa Xboxa był szefem Xbox Games Studios — i to m.in. na skutek jego decyzji zamknięto tak uznane studia deweloperskie jak Lionhead Studios odpowiadające za Fable czy Ensemble — za Age of Empires.
Czy jednak jego rządy to samo pasmo sukcesów? Niekoniecznie i on sam jest postacią, którą trudno jednoznacznie ocenić. Z jednej strony faktycznie wyciągnął ósmą generację sprzętu z prawdziwej otchłani. Z drugiej zaś strony kondycja Xbox Series S|X jest gorsza, niż pierwszej wydanej konsoli 25 lat temu.
Analizując jego dokonania nie można zapomnieć o kontekście
Phil Spencer reprezentuje starą szkołę menadżerów, którzy naprawdę żyli produktem. On był graczem i rozumiał graczy. Uwielbiał z nimi przebywać, dyskutować. Grał w każdej dostępnej dla niego chwili, a przecież będąc na szczycie tak ogromnego konglomeratu, tego czasu nie miał z pewnością tak dużo.
Patrząc jednak na jego dokonania, trzeba je móc osadzić w pewnym kontekście. Jego kontekst zaś brzmi: Satya Nadella. Człowiek, który usiadł w fotelu po szalonym, ale i zapamiętywalnym Steve Ballmerze.
Satya Nadella to człowiek, który stał za sukcesem Office’a i Azure. Człowiek, który z miliardowej korporacji zrobił bilionową. Ale też człowiek, który od zawsze skupiony był na produktywności, a nie na konsumentach. To za jego czasów Microsoft stał się… niefajny. Wyrzucił projekt Cortany, zamknął projekt Windows Phone, werables, a nawet projekty AR. Gdyby spojrzeć w dokonania Satya Nadelli – na próżno tam szukać jakiegokolwiek produktu konsumenckiego. A jeszcze trudniej znaleźć produkt konsumencki wprowadzony za jego czasów. Poza Xboxem.
Z drugiej strony mamy słynną Amy Hood. Szefową finansów, która trzęsie każdym, nawet najmniejszym działem w Microsofcie i to przed nią i Satyą każdy z szefów dywizji musi się tłumaczyć. Stąd praca Phila Spencera była podwójnie utrudniona. Musiał nie tylko reagować na zmieniający się rynek, ale też dowozić wyniki finansowe.
Jako gracz, Phil rozumiał, że bez gier nie ma sprzętu do grania. Stąd miliardowe inwestycje: od Minecrafta po Activision Blizzard. Jednak, gdyby ocenić bez emocji te inwestycje, to trudno uznać je za sukces. Ostatnia premiera Gears of War miała miejsce w ostatnich latach Xbox One. Marka Halo zupełnie straciła na znaczeniu a Forza Motorsport została całkowicie zamknięta. Ostatnia premiera Call of Duty to finansowa i wizerunkowa porażka. Poza Forzą Horizon, która trzyma poziom od samego początku trudno tutaj uznać coś za jednoznaczny, kasowy sukces.
Oczywiście — wydano setki jeśli nie dziesiątki gier dobrych i bardzo dobrych. Żadna jednak nie zyskała miano kultowej, przełomowej czy też system sellera. Żadna z gier w trakcie jego kadencji nie wygrała nagrody The Games Award. Xbox stał się domem dziesiątek studiów — ale z przeciętnymi, niewyróżniającymi się grami.
Wyprzedaż srebr rodowych
W obliczu pikujących wyników sprzedaży, Microsoft zrobił to, co każda rozsądna korporacja powinna zrobić: amortyzować koszty i wydatki. Stąd trudna do przełknięcia decyzja o wydawaniu nie kilku, ale wszystkich gier na każdą możliwą platformę. Czasy są takie, że koszty produkcji ogromne a szansa na zwrot — dość niewielka. I oczywiście — zapewne decyzja nie była jednoosobowa i spory w tym udział miał zarówno Satya Nadella, Amy Hood, ale także i Sarah Bond.
Kłopot w tym, że pod koniec rządów Phila, Xbox zatracił całkowicie swoje DNA. Konsol praktycznie nie ma, sprzedaż w zasadzie nie istnieje. Gracze regularnie odpływają na inne platformy a sam brand stał się memiczny.
Gdy Xbox w 2014 roku tonął, potrzebował kogoś, kto rozumie graczy, jest jednym z nich. Spencer był osobą na wskroś idealną do tego zadania, bo zaczynał karierę w Microsofcie jeszcze przed narodzinami pierwszej generacji konsoli i aktywnie uczestniczył w zespole podczas prac nad kolejnymi z nich. Trzeba jednak przyznać, że za jego rządów Xbox stał się zachowawczy. Nie zdecydowano się na ekstrawaganckie akcesoria jak kierownica, kinect czy choćby HD-DVD. Nie chodziło o zyski co wskazanie graczom, że gry mogą przyjmować różną formę i są dla każdego.
Pod rządami Spencera zabrakło także katalogu gier dziecięcych, imprezowych i dla niedzielnego gracza. Katalog studiów i gier choć ogromny, zdominowany jest głównie przez shootery i gry RPG. Mając pod dachem Banjo Kazooie, Blinx, Spyro i Crasha żaden z nich nie stał się maskotką na miarę Mario, Sonica czy choćby Astro od PlayStation, które po utracie Spyro i Crasha zdążyło opracować nową maskotkę.
Niejednoznaczna postać z ogromną spuścizną
Oczywiście Spencer nie popełniał wyłącznie błędów. Tyle technologii i inwestycji, które poczynił on, nikt przed nim nie wprowadził. Także wśród konkurencji. To, co jest też wadą z punktu widzenia Xboxowego gracza niekoniecznie jest wadą dla gracza PlayStation. Wszak dostali oni gry, o których wcześniej mogli tylko wymarzyć. Xbox faktycznie jest wszędzie i uruchomienie Forzy jadąc autobusem, nie jest dziś science fiction tylko codziennością.
Z mojego punktu widzenia odejście Spencera następuje kilka lat… za późno. Moim zdaniem powinien był odejść po kupnie Bethesdy. Kupno Activision Blizzard King, chociaż z punktu widzenia biznesu jest zrozumiałe, zdecydowanie pociągnęło całą dywizję w dół, a ona sama nie potrafi do dziś wykorzystać potencjału z tej fuzji. Spencer zdecydowanie stracił dryg i inicjatywę i jego decyzje stały się reaktywne dla rynku, zamiast narzucać własne tempo i wizję.
Przyszłość
Czy nowa prezes sobie poradzi? W mojej ocenie za wcześnie na wyciąganie wniosków, chociaż po jej pierwszych wypowiedziach można już coś omawiać. To zostawię jednak na inny artykuł. Z pewnością Asha Shar ma przed sobą ogromne wyzwanie. W mojej ocenie zadanie przed nią stojące jest nawet trudniejsze niż to przed Philem. Nie tylko musi ponownie wyciągać Xboxa z kryzysu, ale musi to zrobić w dobie… ogólnoświatowego kryzysu cen komponentów i największego kryzysu w gamedevie od dekad. Niezłe combo.

Dodaj komentarz