To jedenasta odsłona serii będąca jednocześnie bezpośrednim sequelem średnio udanego Tony Hawk: RIDE
Oficjalny trailer
Shred był… niecodzienny
Gdy w 2010 roku Tony Hawk Shred wychodziło na świat, rynek dosłownie zachłysnął się wszystkimi grami ruchowymi. Duża w tym zasługa konsoli Wii, która wprowadziła cały ten tryb zabawy, ale Xbox 360 nie pozostawał gorszy. Miał przecież swojego Kinecta a szczyty hitów sprzedaży okupowały takie gry jak Guitar Hero czy DJ Hero, które też wyposażano w plastikowe kontrolery. Słowem — Activision Blizzard wpadł na pomysł, że jeśli plastikowe akcesoria sprawdziły się w innych grach, to musi to zadziałać też tutaj.
Chociaż samo akcesorium zadebiutowało pierwszy raz w RIDE, tak w tej edycji zostało ulepszone. Gracze za pomocą deski mogą wykonywać najróżniejsze triki. Chociaż, trzeba przyznać, sam kontroler nie był wymagany do gry i można było zakupić także swój egzemplarz bez niego. Wówczas grało się za pomocą zwykłego kontrolera.
Mechanika
W stosunku do głównej serii Pro Skater, Tony Hawk Shred kierowany był do dzieci i młodzieży. Toteż zaoferowano wsparcie dla Avatarów i cukierkową grafikę. Podobnie pierwszy raz w serii, wprowadzono także możliwość szusowania deską snowboardingową na śniegu.
Gracz musi zmagać się z wyzwaniami na mapach rozsianych na sześciu kontynentach. Mapy te zróżnicowane były zarówno pod względem graficznym jak i trudności.
Odbiór gry
Gra przeszła zupełnie bez echa. Nie zainteresowały się nią ani media, ani gracze. Było tak słabo, że do dziś wśród najważniejszych informacji o grze wymienia się jej sprzedaż w pierwszym tygodniu po premierze. A ta wyniosła raptem 3000 sztuk i to mimo debiutu na aż trzech platformach. Słaba sprzedaż sprawiła, że Activision Blizzard w ogóle porzucił brand Tonego Hawka aż do 2012 roku, gdy zadebiutował remake pierwszej części: Tony Hawk Pro Skater HD wykonany przez tego samego dewelopera.
Z punktu widzenia kolekcjonera
Sama gra nie została dobrze zapamiętana. Myślę, że dziś mało kto w ogóle ją wspomina. Grę jak i „deskorolkę” widuję czasem na popularnych stronach sprzedażowych, ale szybko znikają. Popyt zatem jest. Przyznam jednak, że gra rzadko kiedy przebija 100 zł, więc sądzę, że stanowi ona obiekt zainteresowań głównie wśród miłośników niecodziennych akcesoriów.
Dodaj komentarz