Przełom tysiącleci to absolutny fenomen filmu braci (potem sióstr a teraz rodzeństwa) Wachowskich oraz ich trylogii filmowej Matrix. Sprzedaż biletów na film oraz towarzyszących im gadżetów biła na głowę wszelkie rekordy. Producenci telefonów zabijali się, by móc zaprezentować w filmie swoją słuchawkę. Nic dziwnego, że sięgnięto również po grę.
Oficjalny trailer
Fabuła
Fabuła gry została napisana przez rodzeństwo Wachowskich i rozgrywa się równolegle do wydarzeń przedstawionych w filmie „Matrix: Reaktywacja”. Gra skupia się na dwóch postaciach znanych z uniwersum, ale mniej eksponowanych w filmach: Niobe (kapitan statku Logos) i Ghost (jej pierwszy oficer). Gracz może przełączać się między tymi bohaterami w zależności od misji, a ich historie splatają się z wydarzeniami znanymi z kinowego ekranu.
Akcja gry rozpoczyna się, gdy załoga statku Logos odbiera tajemniczą wiadomość wskazującą na lokalizację Morfeusza i Trinity, którzy znajdują się w niebezpieczeństwie po wydarzeniach z pierwszej części filmu. Niobe i Ghost wyruszają na misję ratunkową, która szybko przeradza się w ciąg dynamicznych wydarzeń. Gracz eksploruje zarówno świat rzeczywisty (poza Matriksem, na statkach i w Zionie), jak i samą symulację Matriksa, gdzie bohaterowie walczą z agentami, policją oraz innymi zagrożeniami.
Kluczowym wątkiem fabularnym jest poszukiwanie „Ostatniego Przesłania Osirisa” – informacji pozostawionej przez załogę statku Osiris (co nawiązuje do animacji „Animatrix: Ostatni lot Osirisa”). Niobe i Ghost muszą dostarczyć te dane do Zionu, co wiąże się z infiltracją niebezpiecznych miejsc w Matriksie, takich jak elektrownia czy biurowce kontrolowane przez system. W trakcie gry pojawiają się też znane postacie, jak Morfeusz, Trinity czy Agent Smith, ale narracja koncentruje się głównie na perspektywie Niobe i Ghosta, oferując nowe spojrzenie na wydarzenia z „Reaktywacji”.
Fabuła gry przeplata się z sekwencjami walki, pościgami (np. słynną ucieczką autostradą, w której Niobe prowadzi samochód, a Ghost strzela do przeciwników) oraz momentami hakowania Matriksa, co pozwala graczowi wpływać na kod symulacji. Gra kończy się, gdy Niobe i Ghost wypełniają swoją misję, dostarczając kluczowe informacje do Zionu, co przygotowuje grunt pod wydarzenia z filmu „Matrix: Rewolucje”
„Enter the Matrix” wyróżnia się tym, że nie jest prostą adaptacją filmu, a raczej rozszerzeniem uniwersum, pokazującym wydarzenia z perspektywy pobocznych bohaterów. Choć fabuła bywa liniowa, oferuje fanom serii dodatkowe szczegóły i kontekst, których nie ma w filmach.
Mechanika
Gracz może walczyć wręcz, używając ciosów, kopnięć i combosów inspirowanych sztukami walki, co nawiązuje do choreografii znanej z filmów. Niobe i Ghost mają własne style walki – Niobe jest bardziej agresywna, a Ghost precyzyjny. Kluczowa mechanika gry to system „Focus”, czyli odpowiednik „bullet time” (który swoją drogą po raz pierwszy pojawił się w grze Max Payne). Po aktywacji czas zwalnia, co pozwala na unikanie kul, wykonywanie akrobatycznych ruchów (np. skoki w zwolnionym tempie czy bieganie po ścianach) i zadawanie potężniejszych ciosów. Pasek Focus regeneruje się z czasem, ale jego użycie wymaga strategicznego podejścia.
Gra oferuje różnorodny arsenał, w tym pistolety, karabiny maszynowe, strzelby czy granaty. Bronie można podnosić od pokonanych wrogów, ale amunicja jest ograniczona, co zmusza do częstego przełączania się między walką wręcz a strzelaniem. Niestety, same lokacje są do bólu liniowe, jednak posiadają drobne możliwości eksploracji — ukryte przejścia czy broń.
Gra zawiera minigrę hakowania, w której gracz wchodzi do symulowanego terminalu i wpisuje komendy w stylu DOS-a. Pozwala to odblokować bonusy, takie jak nowe bronie, tryb multiplayer (na podzielonym ekranie) czy dodatkowe informacje o uniwersum. Ten element był niejako też ukłonem od twórców dla najbardziej zagorzałych graczy, by mogli poczuć się jak hakerzy w prawdziwym Matrixie.
Mieszane recenzje i fenomenalna sprzedaż
Trzeba przyznać, że producent gry pracował pod ogromną presją czasu. To odbiło się na jej jakości, co zaowocowało mieszanymi recenzjami. Z jednej strony krytycy chwalili grę za jej ścisłe powiązania z filmem „Matrix: Reaktywacja”. Połączenie fabularne wraz ze specjalnie nakręconymi scenami, uznane zostały m.in. przez portal IGN za przełomowy w dziedzinie narracji. Trzeba przyznać, że aż do premiery gry Quantum Break nikt ponownie tego nie próbował.
Znacznie więcej było jednak narzekań. Przede wszystkim na słabą grafikę szczególnie w cutscenach. Dodatkowe zarzuty padały na liniową rozgrywkę, liczne bugi oraz liniowość.
Jednak to nie przeszkodziło grze sprzedać się w imponującej liczbie egzemplarzy. W ciągu siedmiu pierwszych dni od premiery wydawca — firma Atari — ogłosiła, że gra sprzedała się w milionie egzemplarzy. Po sześciu tygodniach wynik ten wyniósł już 2,5 miliona, by do marca kolejnego roku dobić do 5 milionów. To była wówczas najlepiej sprzedająca się gra na licencji filmowej.
Z punktu widzenia kolekcjonera
Jak wspomniałem wyżej, gra jest do bólu przeciętna i na dobrą sprawę trudną o niej pamiętać. Odnoszę wrażenie, że samo uniwersum Matrixa się ciut zestarzało i patrzę tutaj nie tylko na grę, co i na filmy. Paradoksalnie pudełko z grą będzie cenniejsze dla fanów filmu, którzy z przyjemnością obejrzą dodatkowe sceny niż dla graczy. Sama gra notorycznie pojawia się na popularnych platformach handlowych i zwykle nie kosztuje więcej niż kilka złotych.
Dodaj komentarz